Budzę się w
dość niekomfortowej sytuacji. Jared śpi w poprzek łóżka, z głowa na moim
brzuchu, więc nie mogę się ruszyć, dopóki się nie obudzi. Chyba, że byłabym
taka okrutna i go zwaliła. Jednak wiem, że nie jestem zdolna mu to zrobić.
Zaczynam głaskać go po włosach, tak jak wtedy w taksówce, gdy zasnął na moich
kolanach. Zamykam oczy, nie przerywając gładzenia. Nie wiem, ile tak spędzam,
jednak w pewnym momencie czuję ruch. Podnoszę powieki i pierwsze co widzę, to
jego niebieskie tęczówki, a zaraz potem jego uśmiech. Mężczyzna podnosi się.
-Przepraszam.
Trochę rozgościłem się na twoim łóżku.- Drapie się w tył głowy, a ja wtulam się
w niego.
-Mogłabym się
tak częściej budzić.- Szepczę, a on całuje mnie w czoło. Siedzimy tak wtuleni w
siebie, gdy nagle słyszymy dzwonek do drzwi. Odrywam się od niego.
-Spodziewasz
się kogoś?- Pyta, przyglądając mi się. Przeczę ruchem głowy. Wstaję z łóżka,
gdy dzwonek się powtarza. Otwieram drzwi i widzę Emily.
-Co ty tutaj
robisz?- Pytam, przeciągając się.
-Jak to co?
Miałyśmy iść na kawę.- No tak, zapomniałam.- Ty jeszcze w piżamie?- Wchodzi do
mieszkania, nie czekając na zaproszenie.- Czy to jest męska kurtka?- Wskazuje
na kurtkę Jareda, wiszącą na wieszaku.- Jest u ciebie ten facet z pod Art
Partner?- Milczę przez chwilę. W końcu postanawiam się odezwać.
-Rozgość się.-
Wskazuję na salon.- Ja zaraz wracam.- Wchodząc do sypialni, wpadam na
niebieskookiego, a on mnie łapie.
-Będę się
powoli zbierał.- Mówi zawstydzony, nie wypuszczając mnie z ramion.
-Nie wychodź,
proszę. Musze mieć jakąś wymówkę, bo będzie o ciebie wypytywać.- Zagryzam
wargę. Naprawdę chcę, żeby został.
-Nie rozpozna
mnie?- Mężczyzna cmoka ustami.
-Przedstaw się
jako Jay.- Uśmiecha się.
-Nie potrafię
ci odmówić.- Chichoczę pod nosem.
-Muszę się
przebrać.- Oznajmiam.- Poczekasz na mnie?- Mężczyzna puszcza mnie i siada na
łóżku.
-Mam się
odwrócić?- Unoszę jedną brew w górę.
-A po co?-
Przebieram się w koszulkę z napisem „100 SUNS” i czarne dżinsy, a oprócz tego
wełniany sweter, zapinany na dwa guziki, który kiedyś należał do mojej mamy.
-Gotowa?-
Potwierdzam ruchem głowy.- No to idziemy.- Przepuszcza mnie w drzwiach.
-Widzę, że nie
myliłam się co do tej kurtki.- Mówi blondynka, puszczając mi oczko.- Jestem
Emily.- Wstaje i wyciąga rękę w stronę Jareda.
-Jay.-
Odpowiada, ściskając dłoń.
-Kawa?-
Wskazuję na dziewczynę.
-Po to tu
przyszłam.- Przewraca oczami, powoli przekazuję jej swoje nawyki.
-Naleśnika?-
Od razu zaprzecza, krzywiąc się przy tym.
-Te twoje
smakują jak podeszwa.- Mruczy.
-Jeszcze nie
przywykłaś do mojego gotowania.- Idę w kierunku kuchni.
-Czekaj,
pomogę ci.- Odzywa się Leto, biegnąc za mną. Wchodzimy do pomieszczenia.- Co
jest nie tak z twoimi naleśnikami?- Obejmuje mnie w pasie.
-Nic. Tylko są
wegańskie.- Wzruszam ramionami.
-Jesteś
weganką?- Dziwi się, a ja potwierdzam.- Nie sądziłem, że mamy, aż tyle
wspólnego.- Patrzę na niego z niedowierzaniem, a on przybliża swoją twarz do
mojej.
-Ej, mieliście
robić kawę i naleśniki, a nie się miziać.- Mówi Emily, wchodząc do kuchni.
-Won. Jesteśmy
w ważnym momencie.- Odpędzam ją dłonią.
-No dobra,
sama sobie kawę zrobię.- Jared cmoka mnie w usta.
-Ja też jestem
głodny, Aniołku.- Robię oburzoną minę, a ten bezgłośnie mówi.- „Dokończymy
później”- Zaczynam się śmiać.
-Ty się coraz
dziwniejsza robisz.- Jęczy blondynka.
-Tak
właściwie, to nie przypominam sobie, żebym cię tu zapraszała.- Mruczę, biorąc
się za robienie naleśników.
Wchodzę,patrzę,a tu nowy rozdział :D
OdpowiedzUsuńPo pierwsze, Jay jest kochany <3
Po drugie, robi się między nimi fajnie ;)
A po trzecie,czuje niedosyt,za krótkie :(
Btw,zapraszam do mnie na 21 rozdział Charmante :)
Pozdrawiam i życzę weny :)
Niektóre rozdziały są krótkie, inne długie, bo każdy to tak jakby jeden dzień. I staram się dodawać je zawsze wieczorem w czwartek.
Usuń