POSTACIE Strona głóna

czwartek, 14 kwietnia 2016

40. HISTORIA

1 styczeń 2007


Wychodzę na mały korytarz, ziewając. Z salonu dobiegają odgłosy rozmowy. Zmierzam w tym kierunku, zahaczając przy okazji o łazienkę. Zauważam czarne włosy odstające na każdą możliwą stronę. Uśmiecham się pod nosem i nachylam się nad nią, całując w czubek głowy. Macham do Terenca siedzącego na fotelu, naprzeciwko.
-O czym rozmawiacie?- Pytam, zajmując miejsce obok dziewczyny. Zabieram jej owsiankę i sam zaczynam ją jeść, przez co obrywam w ramię.
-O wystawie.- Odpowiada.- Właśnie, Terry, dlaczego na zdjęciach z okresu waszych studiów byli bliźniacy? Mama mówiła, że poznała ich jak byłam w liceum.- Fotograf robi zakłopotaną minę, a ja z zaciekawieniem przyglądam mu się. Ciekawe jak wybrnie z tej sytuacji.
-Dobra, nie będę cię okłamywał.- Podnosi się i stawia kilka kroków w stronę okna.- Eliza nie chciała ci tego mówić, ale skoro już się wydało, to nie mam wyjścia.- Odwraca się w naszym kierunku, a ja odkładam miskę ze śniadanie na stolik.- Jak wiesz poznałem twoją matkę na studiach na wydziale fotografii. Pierwszego dnia spóźniłem się na wykłady, a jedyne wolne miejsce było obok niej.
-Słyszałam już tą historie.- Przerywa mu, wzdychając.
-Ale obkrojoną. Usiadłem między nią, a Jakem, moim kumplem z liceum.
-Jake i fotografia? Przecież on porządnego zdjęcia nie umie zrobić.
-Córcia, nie przerywaj mi. Wylali go jak wszystko wyszło na jaw. Nie nadawał się na fotografa, ale co jakiś czas spotykaliśmy się na drinku. Kilka razy przyprowadziłem Elizabeth, z którą się spotykałem, a on przyprowadzał Patricka. Spotykaliśmy się coraz częściej, a w między czasie Troja matka zmieniła kierunek na symbolikę, czy jak to się nazywało. Jakoś to jej bardziej interesowało. Kilka tygodni później mieliśmy pierwszą poważną kłótnie i po raz pierwszy zerwaliśmy. A ona zaczęła się umawiać z Jakiem, który otwierał bar. Rok później mieli się pobrać, ale przeddzień ślubu znalazłem ją pijaną pod moimi drzwiami. Rano wszystko odwołała, rozstała się z Foleyem i wróciła do mnie.
-Ona i Jake?-  Spoglądam na twarz dziewczyny, która wpatruje się w swojego ojca z lekko otwartymi ustami.- A potem, tak po prostu, odwołała wszystko? Jak na to zareagował?
-Wytłumaczyła mu, że bardziej kocha mnie. Spotykaliśmy się dalej, ale znów się rozstaliśmy. Miesiąc przed skończeniem studiów. Potem wyjechałem do Nowego Yorku, a ona…- Przerywam mu.
-Wróciła do niego?- Mężczyzna obrzuca mnie spojrzeniem, mrożącym krew w żyłach.
-Zaszła w ciążę. Bliźniaki jej pomagali, bo Alice nie chciała z nią mieć do czynienia. Urodziła, a po trzech miesiącach zjawiłem się ja. Potem znasz już całą historię. Nasze kłótnie, powroty. No i poznałem Nikki, a Eliza postanowiła wrócić do Jake.
-A mi wmówiła, że spotkała go w barze i się zakochała.
-Nie chciała cię mieszać w to wszystko.- Zielonooki wraca na fotel.
-A może ja chciałam być w to wmieszana?- Richardson wstaje i nie czekając na odpowiedź wychodzi z pomieszczenia.
-To może ja do niej pójdę.- Proponuję i idę w ślad za nią. Wchodzę do sypialni i podchodzę do czarnowłosej, stojącej przed oknem.- Wszystko dobrze?- Podchodzę bliżej i obejmuję ją w pasie.
-Tak. Po prostu nie wierzę, że ukryła przede mną takie coś. Myślałam, że nie miałyśmy przed sobą tajemnic.- Odwraca się i wtula w moje ciało.- Przepraszam za wczoraj. On mi tylko opowiadał o życiu we Francji i tak nagle, no wiesz…- Ucina.
-Ulżyło mi, gdy oberwał.- Zaczyna się śmiać, a ja razem z nią.
-Bardzo dobrze zrobiłeś.- Całuje mnie w policzek.- Jesteś moim bohaterem. No i szczęśliwego Nowego Yorku.
-Chyba roku.- Poprawiam.
-A kto by zwracał na to uwagę?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz