POSTACIE Strona głóna

niedziela, 20 listopada 2016

71 PRACA, PRACA, PRACA

9 czerwiec 2010


Wchodzę do sklepu. Jak najszybciej łapię jabłko i staję w kolejce do kasy, zaraz za mną staje nastolatka. Odwracam się i posyłam jej lekki uśmiech. Jakieś trzy miesiące temu obiecałam Karen, że zacznę na nowo żyć i chyba mi się udaje, choć w małym stopniu, bo płaczę średnio tylko jedną noc tygodniowo, a to dla mnie świetny wynik.
-Przepraszam.- Odzywa się dziewczyna za mną. Ponownie odwracam się.- Jesteś Echelonem?- Pyta, zagryzając wargę, a ja zauważam, że bawię się wisiorkiem z triadą. Tą samą, którą dostałam od rodziców. Od wydania „This is war” stałą się też jednym z symboli zespołu.
-W pewnym sensie.- Odpowiadam.
-Przypominasz trochę dziewczynę Jareda.- Kontynuuje, a ja blednę. A przynajmniej tak mi się wydaje.- Tylko ona ma długie włosy.- Nastolatka wywraca oczami. Podaję kasjerce pieniądze za owoc i po chwili wychodzę ze sklepu. Spacerkiem docieram do wytwórni Third Man Records. Od razu kieruję się do biura Jacka. Pukam lekko w drzwi, a gdy dostaję zaproszenie, otwieram je.
-Gdzie ty się podziewałaś?- Mężczyzna unosi prawą brew w górę, a ja siadam na fotelu, naprzeciwko muzyka.
-W sklepie byłam.- Wgryzam się w jabłko.- Myślałem, że chcesz, żebym zaczęła normalnie jeść.
-W takim razie powiedz mi, czemu nie przyszłaś, gdy zrobiłem ci śniadanie?- Wzdycham cicho.- Nie wzdychaj, tylko obiecaj, że jutro przyjdziesz.
-Obiecuję…- Mruczę cicho, mając nadzieję, że nie usłyszy.
-Co tam mruczysz pod nosem? Głośno i wyraźnie.- Mierzy mnie wzrokiem.
-Obiecuję. Zadowolony?
-Jak nigdy.- Czarnowłosy szczerzy się w moim kierunku.- A teraz, masz dużo pracy. Trzy sesje.- Klaska w dłonie, podnosząc się.- Mam tyle nowych pomysłów, że ci się to w głowie nie mieści. Zresztą mi też się nie mieszczą.- Podnosi się i staje nade mną, pomagając mi wstać, po czym po prostu wyrzuca mnie z pomieszczenia. Wzdycham cicho, wpadając na Roxanne.
-Przepraszam.- Mówię.- Jack mnie wypchnął z biura.- Wskazuję na już zamknięte drzwi.
-Nic się nie stało.- Brunetka uśmiecha się szeroko.- Wiesz może co ten facet planuje? On się w końcu przepracuje. Chociaż odkąd tu jesteś, jakoś odpuścił.
-Żeby on mi cokolwiek mówił. Roxie, nie wiesz z kim mam sesje? Bo nawet tego nie raczył mi powiedzieć.- Kobieta szuka coś w swoich papierach, po czym zamyka je gwałtownie.
-Nic tu nie ma. Zastanawiam się, kiedy on zgłaszać swoje pomysły do administracji, bo ja w końcu zwariuje. Nie zgłasza mi większości projektów i muszę się wszystkiego domyślać.
-Daj mi chwilę czasu, to może uda mi się coś z tym zrobić.- Uśmiecham się.- A teraz lecę na sesje.- Oddalam się od Roxanne i idę prosto do studia. W środku na kanapie siedzi już pięciu mężczyzn. Jeden z nich, ciemnooki blondyn podnosi się i wyciąga w moim kierunku rękę.
-Jestem David Gunn. Ty jesteś Olivia, tak?- Ściskam jego dłoń, potwierdzając.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz