POSTACIE Strona głóna

czwartek, 12 listopada 2015

18. ROMANS?

Spacerkiem idę do Art Partner. Mijam jakieś budynki, przyglądając się im z uwagą. Zatrzymuję się, ziewając przy kiosku, gdy moją uwagę przyciąga gazeta ze zdjęciem Jay i mnie. Po chwili trzymam kupione czasopismo w ręce i otwieram je na artykule. Pierwsze co rzuca się w oczy to wielki tytuł: „Olivia Richardson znalazła kolejnego kochanka!”. Wzdycham cicho i wchodzę do budynku.
-Widziałaś?- Wita mnie Emily.- Aaa, czytasz.- Odpowiada sobie.- Nie wiedziałam, że ty i Jack…- Unoszę dłoń w górę, przerywając jej wypowiedź.
-Przyjaciel, Anderson, tylko przyjaciel.- Poprawiam.- Terry już jest?- Blondynka kiwa ochoczo głową, a ja wchodzę do windy, czytając dalej: „Olivia Richardson (28 l.), byłą kochanka Terrego Richardsona i Jacka White’a, znalazła sobie nową ofiarę, tym razem jest to aktor i wokalista Jared Leto (34 l.). Jak długo potrwa ten romans?”. Zamykam z wściekłością gazetę i wychodzę z metalowej puszki. Kieruję się do gabinetu ojca, a tam rzucam czasopismo na stolik, które ląduje zdjęciem do góry.
-Ooo… Byliście ostatnio na spacerze?- Mężczyzna otwiera gazetę.- Miałaś już z kimś romans?- Zwraca się do mnie i wraca do czytania.-Ze mną?! No chyba im się coś pomieszało.- Siadam na sofię.- Czekaj, czekaj. Miałaś romans z Jackiem?
-Nie? Po prostu kiedyś poszliśmy razem na kawę, a oni wymyślili sobie resztę.- Wymachuję rękami w powietrzu, próbując ukazać wyobraźnie tych godnych pożałowania dziennikarzy.
-A to co jest między tobą, a Leto? Kochasz go?- Ukrywam twarz w dłoniach i przez chwilę się zastanawiam nad tym wszystkim. Nad całym moim związkiem z Jaredem.
-To chyba za krótko, żeby to stwierdzić.- Odzywam się, spoglądając zielone oczy mojego ojca. Takie same jak moje.- Ale mimo wszystko, myślę że, tak, kocham go.- Mówię.- Dzięki niemu, zrozumiałam, że mama nie wróci, a ja muszę żyć dalej.- Z moich oczy wypływają łzy.
-Olivia, nie płacz.- Czuję jego ramiona, jak mnie przytula.- Ja też za nią tęsknię. Naprawdę ją kochałem.- Biorę głęboki wdech, próbując się uspokoić. Odsuwam się od ojca.- Już?- Pyta, a ja kiwam głową w górę i dół, po czym przecieram oczy.- To dobrze, bo zaraz przyjdzie Drew. Zrobisz z nią sesję, a ja pójdę coś załatwić. Wrócę za godzinę.- Wstaje, zabiera aparat i znika, a ja zostaje sama.


JARED




Zapisuję kolejne słowa w notesie, gdy drzwi do mieszkania się otwierają.
-Zapomniałaś czegoś?- Pytam, nie odwracając się.
-Ty lepiej patrz, kto wchodzi, bo w końcu ktoś was okradnie, a wy nawet nie zauważycie.- Odzywa się męski głos, a ja odwracam głowę. Za mną stoi Terence.
-Co tu robisz? Nie jesteś w pracy?- Odkładam notes i długopis na stolik.
-Mam pomysł.- Mężczyzna ignoruje moje pytanie.- W dodatku genialny.- Dodaje i rzuca mi gazetę. Łapię ją w locie i spoglądam na okładkę, na której jest moje zdjęcie z Olivią.
-Kiedyś musieli się o nas dowiedzieć.- Wzdycham, otwierając na stronie z artykułem. Zaczynam czytać i dowiaduje się, że moja dziewczyna miała „romans” z Terrym i Jackiem, no i że to ja jestem jej kolejną ofiarą.- A ten twój pomysł to jaki?- Wracam spojrzeniem do zielonookiego.
-Robię wystawę. Świat musi się dowiedzieć, kim ona dla mnie jest. Już dawno powinienem to zrobić.- Wstaję z sofy i idę w kierunku kuchni, po drodze zgarniając kubek ze stolika.
-A ja ci do czego jestem potrzebny? Kawa? Herbata?- Nastawiam wodę.
-Kawa. Potrzebuje zdjęć Olivii.- Odwracam się w jego kierunku i przyglądam ze zdziwieniem, jak siada na krześle.
-To raczej ty powinieneś je mieć, wielki panie fotografie.- Rzucam, po czym z szafki, wiszącej nad blatem, wyjmuję puszkę z ulubionym napojem mojego brata i dziewczyny. Nasypuje zmielone ziarna do jednego kubka, a do mojego wkładam torebkę herbaty.
-Nie robie jej zdjęć na każdym kroku, mój drogi. Nie wiem, czy wiesz, ale mam dostęp do jej aparatu. Ty chyba nie przepuścisz okazji na zdjęcie.
-To po co do mnie przychodzisz, skoro masz do nich dostęp?- Pytam.
-Bo masz jeszcze je na telefonie, prawda?
-Prawda.- Potwierdzam, zalewając nasze napoje.- Mam ci je dać teraz?- Mężczyzna przeczy ruchem głowy.- To w takim razie…- Urywam.
-Chwiałem ci to powiedzieć.- Oznajmia, a ja kładę przed nim kawę.
-Było tak od razu. I zostawiłeś Olivię samą w pracy?- Unoszę brew w górę, zajmując miejsce naprzeciwko Terence.
-Nie jest sama. Robi sesje. Wylatuję w sobotę do LA. Spotkam się z rodzicami Elizabeth i załatwię jakieś zdjęcia. Ach, Alice nigdy mnie nie lubiła. Wredne babsko.- Domyślam się, że mówi o babci mojej dziewczyny.- Próbowała mi nawet utrudnić kontakt z córką., tak więc trochę ci współczuję.
-A co jeśli akurat jej się spodobam?
-Wątpię.- Nagle po mieszkaniu rozchodzi się dzwonek do drzwi. Idę otworzyć. Za progiem stoi Sarah z Annabeth na rękach.
-Cześć. Jest Olivia?
-Poszła do pracy, a o co chodzi?- Uśmiecham się do kobiety.
-Opiekunka się rozchorowała i nie mam z kim zostawić Ann. Myślałam, że może Olivia…- Urywa.
-Ja się nią mogę zajmę.- Proponuję.- I tak siedzę cały dzień w domu.
-Na pewno?- Potwierdzam.- Postaram się wrócić w przeciągu godziny. Nie wiem, jak mam ci dziękować.- Podaje mi dziewczynkę i całuje ją w czoło.- Zostaniesz z wujkiem, dobrze?- Mała kręci głową w górę i dół.- Dziękuję.
                                *                      *                      *
Wchodzę do wysprzątanego mieszkania i rozbieram buty. Niosę papierowe torby do kuchni i zabieram się za rozpakowywanie zakupów. Chwytam w rękę paczkę krakersów i przez moment zastanawiam się gdzie je schować. W końcu wkładam je do lodówki, może tam będą bezpieczne. Zamykam drzwiczki, gdy po pomieszczeniu roznosi się głos.
-Jestem!- Odwracam się i pierwsze co widzę, to uśmiechniętą twarz mojej dziewczyny. Podchodzi do mnie, a ja ją obejmuje.- Widzę, że posprzątałeś w domu.- Całuje mnie w policzek, a kąciki moich ust unoszą się w górę.
-Raz na jakiś czas trzeba.- Odpowiadam, wyplątując się z uścisku. Składam papierowe torby po zakupach.- Jak w pracy?
-Terry zwiał. Mówił, że wychodzi na godzinę, a wrócił trzydzieści minut temu. Tak więc sama musiałam robić sesje. Jestem tylko ciekawa co on do diaska robił.- Czarnowłosa wyjmuje z szafki kubki i nastawia wodę.- A ty co robiłeś?
-Pisałem piosenkę, dopóki…- „nie przyszedł Terry.”- Sarah nie zostawiła ze mną Ann.- Mówię.- Potem sprzątałem i zrobiłem zakupy. No i rozmawiałem z Emmą. Nagrywamy teledysk.
-Naprawdę? Kiedy? I gdzie?- Opieram się o blat i przyglądam jak fotograf robi sobie kolacje.
-Jeszcze nic pewnego, ale może będę musiał wyjechać na kilka dni. I na razie nie mogę pisnąć, ani słówka gdzie i kiedy. Tajemnica.- Na jej twarzy pojawia się oburzenie.
-No, wiesz?- Zalewa wrzątkiem herbaty.
-Dowiesz się w następnym tygodniu.
-W następnym tygodniu to ja ze studia nie wyjdę.- Odwraca się w moim kierunku i wywraca oczami.- Będziemy robić sesje do kalendarza. A to trochę pracy.- Podchodzę do niej i kładę dłonie na jej talii.
-Dasz radę. Może Demon ci pomoże.
-Nie może, tylko na pewno, bo inaczej zmieniam pracę.- Wtula się w moją klatkę piersiową, a ja całuję ją w głowę. Przez chwilę stoimy tak w ciszy, przerywanej jedynie naszymi oddechami, aż dziewczyna odzywa się szeptem.- Nasze zdjęcia są w gazecie.
-Wiem. Terry tu był i mi pokazywał.- Mówię.
-Zamiast robić sesje, siedział z moim facetem?- Czarnowłosa odrywa się ode mnie.- Po prostu świetnie…- Przerywam jej pocałunkiem, bo jak tak dalej pójdzie to jeszcze mi się oberwie. Nagle z jej tylnej kieszonki zaczynają wydobywać się pierwsze nuty „Highway to hell”. Puszczam ją i pozwalam odebrać.- Halo?- Łapię w dłoń dwa kubki z postaciami z „Kubusia Puchatka” i zanoszę je do salonu.


OLIVIA



Odbieram telefon, przerywając tym samym ten jakże rozpoznawalny utwór AC/DC.
-Halo?- Przyglądam się jak Jay zanosi nasze herbaty do salonu i zajmuje miejsce na sofie, włączając telewizor.
-Lizi, co u ciebie?- Po pierwszym słowie rozpoznaje mojego rozmówce. Wywracam oczami, siadając na blacie kuchennym.
-A co ma być, White? Po co dzwonisz?
-Widziałaś dzisiejszą prasę? Cały świat bębni o twoim związku. No i przy okazji o mnie.- Prycham, wlepiając swój wzrok w mojego chłopaka.- Nie wiedziałem, że miałaś ze mną romans. Cały czas byłem przekonany, że to tylko przyjaźń.
-Ja też, White, ja też.- Uśmiecham się lekko, widząc w jakim skupieniu Jared ogląda jakiś film.
-O kiedy jesteś z Leto? Nie chwaliłaś mi się.
-Od marca. Nie pytałeś, to nie mówiłam.- Zeskakuje z szafki i wyglądam na ulice. Za oknem robi się już ciemno. Nie wierzę, że ten dzień tak szybko zleciał, podobnie jak połowa tygodnia.
-Pół roku byliście w ukryciu. No nieźle. Mogę ci jedynie pogratulować, bo to nie lada wyczyn.- Odwracam się i spoglądam na moją owsiankę, która czeka, aż ją zjem.
-Jeszcze coś? Jestem zmęczona. Dopiero wróciłam z pracy.
-No niech ci będzie. Zadzwonię za niedługo. Pa, Lizi.- Rozłącza się, nie czekając na moją odpowiedź.
Zaraz po zjedzeniu kolacji i wypiciu herbatki, kładę się do łóżka i wtulam w poduszkę. W momencie, gdy już przysypiam, drzwi do sypialni się otwierają i do pomieszczenia wchodzi Jared. Unoszę głowę, spoglądając na jego sylwetkę. Najciszej jak się da, przemierza odcinek, który nas oddziela i kładzie się obok mnie. Odwracam się i wtulam w jego ciało. Przed zaśnięciem czuję jeszcze jak całuje mnie w głowę i dopiero wtedy odpływam.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz