Spoglądam na mężczyznę, który
stoi oczarowany, wpatrując się w ekran. Uśmiecham się, widząc, że jest teraz
szczęśliwy. Nagle kieruje swój wzrok na mnie, a on łapie mnie za rękę.
-Chcą państwo poznać płeć
dziecka?- Pyta lekarka, a ja przyglądam się Jaredowi.
-Jay?- Mruczę.
-Tak, chyba.- Odpowiada
niepewnie.
-A więc?- Tym razem spoglądam na
kobietę. Moje serce bije jak szalone, bo denerwuję się jak nigdy. Na razie o
mojej ciąży wie tylko Constance, Jack i Shann, który pewnie już się domyślił
dlaczego tak przytyłam, a będę musiała powiedzieć jeszcze Terremu, czego boję
się chyba najbardziej.
-To dziewczynka.- Czuję jak
samotna łza spływa po moim policzku. Widzę szeroki uśmiech Jareda, więc chyba
się cieszy.
-To koniec badania. Ktoś zadzwoni
do pani, żeby ustalić kolejny termin wizyty.- Ścieram żel z mojego brzucha i zakrywam
go koszulką, podnosząc się jednocześnie.
-W takim razie do zobaczenia.-
Mówię, łapiąc torebkę.- Miłego dnia.
-Dziękuję.- Wychodzimy z gabinetu
i powoli idziemy na parking, gdzie Jared zaparkował swój samochód. Wsiadamy do
niego w ciszy, a gdy drzwi się zamykają, muzyk odzywa się.
-Będziemy mieć córeczkę.-
Spogląda na mnie, a ja chyba nigdy nie widziałam, żeby tak się zachowywał.-
Zawsze marzyłem o córce. Musimy wymyślić dla niej imię.- Z jego ust nie schodzi
uśmiech.- Może coś związanego z nami?- Bębni palcami o kierownice, jednocześnie
myśląc.- Co oboje uwielbiamy?
-Mieszkać w Paryżu?- Unoszę prawą
brew w górę, zastanawiając się jak wybrnie z tej sytuacji.
-Nie nazwiemy jej Paris. Jak to
Paris mieszkająca w Paryżu?- Odpala samochód.- Może coś związanego z muzyką? Ja
śpiewam, ty grałaś na basie, Terry miał kiedyś zespół, Lomax jest muzykiem,
Shann, Tomo…- Wymienia, wyjeżdżając z parkingu.- Może, może…- Mruczy i nagle
gwałtownie spogląda na mnie.- Nazwiemy ją Melody.- Uśmiecha się szeroko.- Co ty
na to?
-Jest idealne.
* * *
Podnoszę się na łokciach, słysząc
jak ktoś wchodzi do domu. Czekam aż ktoś się pojawi. Po chwili do pomieszczenia
wchodzi Jared razem z Terrym. Uśmiecham się na ich widok.
-Jestem. Przeleciałem cały kraj.
Teraz wytłumaczysz mi o co chodzi?- Ojciec zatrzymuję się, kładąc ręce na
biodrach. Uśmiecham się szeroko, po czym podnoszę się, a mężczyzna otwiera
szeroko oczy.- Czy ja zostanę dziadkiem?- Wskazuje na mój brzuch.
-Chyba na to wygląda.- Podchodzę
bliżej, a fotograf zamyka mnie w uścisku.- Chciałam ci też powiedzieć, że nie
mogę być dłużej twoją asystentką, bo chyba zostaniemy w LA na dłużej.
-Już dawno przestałaś nią być. Od
dwóch tygodni mam nową asystentkę. Który to miesiąc?- Niepewnie dotyka mojego
brzucha.
-Początek szóstego. Skoro już tu
jesteś, to mam nadzieję, że zostaniesz trochę dłużej. Tęskniłam za tobą, Terry.
-Ja za tobą też. A ty, Leto.- Zwraca
się do muzyka.- mam nadzieję, że dobrze opiekujesz się moją córką, bo jak nie…-
Przerywam mu.
-Nie kończ. Jay jest najlepszym
co mnie w życiu spotkało. Na równi z pracą u ciebie.- Puszczam mu oczko.-
Rozgość się i opowiadaj co słychać w NY. Dawno tam nie byłam. Mieszkasz już w
studiu?- Siadamy na sofie, na której przed chwilą drzemałam.
-Szczerze? Wszystkie rzeczy już
przeniosłem, ale szkoda mi tego mieszania i chyba będę je wynajmować, bo nie jestem
stanie go sprzedać. Emily urodziła synka miesiąc temu, wiesz?
-Mam już nawet jego zdjęcia.-
Uśmiecham się.- Myślisz, że ja przegapiłam bym takie coś?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz