Kobieta otwiera drzwi drewnianego
domu, po czym przepuszcza nas w nich. Wchodzimy do środka, odstawiając walizki
przy wejściu. Uśmiecham się na samą myśl o całym tygodniu spędzonym tutaj z
Jaredem.
-A więc tak.- Zaczyna
ciemnowłosa, z lekkimi śladami siwizny..- Tu macie salon…- Przerywam jej.
-Ciociu, byłam tu nie raz. Wiem
wszystko.- Unoszę kąciki ust jeszcze wyżej.- Poradzimy sobie.
-No, tak. Zapomniałam, że nie
masz już piętnastu lat. Ten czas tak szybko leci. Pamiętam dzień, w którym
przyleciałaś tu pierwszy raz, tak jakby to było wczoraj.
-Ja też to dokładnie pamiętam.
Już sama nie wiem kto bardziej się stresował tymi wakacjami, mama czy ojciec?
Ja byłam szczęśliwa, że mogę zobaczyć kolejne miejsce i zobaczyć gdzie
mieszkacie.- Wspominam.
-No dobrze, będzie jeszcze czas
na rozmowy. Teraz zostawię was w spokoju, żebyście odpoczęli po podróży i jeśli
się pośpieszycie, to powinniście zdążyć na zachód słońca. I ostatnie pytanie.
Co u diablicy?- Wybucham śmiechem słysząc to przezwisko, za to Leto spogląda na
mnie z ciekawością.
-Irytująca jak zawsze. Ona się
chyba nie zmienia.- Odpowiadam.
-A tego sympatycznego młodzieńca
polubiła, czy jak zwykle?- Pyta, wskazując na piosenkarza.
-Chodzi o Alice?- Upewnia się, a
gdy potwierdzamy wywraca niebieskimi oczętami.- Nie chce o niej źle mówić, ale
raz ją spotkałem i nie mam zamiaru tego powtarzać.
-A ja musiałam znosić ją na co
dzień.- Ciotka klepie go po ramieniu.- Ja was zostawiam samych, jakbyście
czegoś potrzebowali, to mieszamy cztery domy dalej, ale jak Lee już wspomniała
wszystko już wie. Życzę miłej nocy i do jutra, bo mam nadzieję, że wpadniecie
na kolacje? Jakby co, lodówkę macie pełną. Wysłałam wczoraj tego lenia na
zakupy. No, ale to opowiem wam jutro.- Macha ręką, podchodząc do drzwi.
-Dobranoc, ciociu.- Mówię
jeszcze.
-Aloha.- Macha nam i znika.
-Jak to możliwe, że to jest
siostra Alice?- Pyta muzyk, obejmując mnie w pasie.
-Całe życie się nad tym
zastanawiam.- Całuję go w nos.- Dobra, zostawiamy wszystko jak leży i idziemy
na zachód słońca?- Zagryzam wargę.
-Dla ciebie wszystko.- Łapię mnie
za rękę.- Prowadź, bo ja nie mam pojęcia, gdzie jestem.- Przechodzimy przez
salon, przestronną kuchnie, sypialnie i mini salonik do tarasu, skąd jest
wyjście na plaże.- To tak blisko?
-A gdyby plaża nam się znudziła,
to z boku jest basen. Przejście jest przez sypialnie.- Ściągam buty i skaczę na
piasek, który jest jeszcze ciepły. Słońce jest już niedaleko zetknięcia z wodą.
Odwracam się do mężczyzny, który odstawia buty obok moich.- Podoba ci się?
-Jest cudownie. Mimo, że to
dopiero pierwsza moja godzina w tym miejscu.- Podchodzi bliżej, więc łapię go
za rękę i ciągnę w kierunku oceanu. Wchodzimy do wody po kolana.
-Poznałeś dopiero ciotkę. Jeszcze
wiele przed tobą.- Uśmiecham się.- Jutro z samego rana idziemy popływać. Co ty
na to?- Spoglądam na mężczyznę.
-Jeszcze zobaczymy czy
wstaniesz.- Nachyla się i ochlapuje mnie.
-O ty!- Krzyczę, oddając mu tym
samym, śmiejąc się przy tym. W końcu oboje jesteśmy cali mokrzy.
-Tyle, Aniele.- Mówi.- Chodź tu
do mnie.- Przyciąga mnie do siebie i przytula, odwracając w stronę słońca,
które właśnie zaczyna zachodzić.- Kocham cię, maleńka.- Szepcze, a ja całuję go
w policzek.
-Ja ciebie też kocham i to nawet
bardziej.
-Czy ja wiem? Myślę, że bardziej
się już kochać nie da.- Obejmuje mnie mocniej, a ja oglądam ostatnie promienie
znikające w oceanie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz