Zamykam książkę i spoglądam na
rodziców, którzy cicho dyskutują siedząc na kanapie. Zagryzam wargę,
zastanawiając się czy mam im przerwać, czy po prostu iść spać.
-Ale na pewno?- Dopytuję,
nawiązując do naszej wcześniejszej rozmowy. Oboje w tym samym momencie
odwracają głowę w moim kierunku.
-Nie zmienię zdania. A teraz do
spania, mała.- Mama wskazuje na schody na piętro, które doskonale widać z
salonu. Z ociąganiem wstaje z fotela, znajdującego się pod ścianą i zanim
wychodzę z pomieszczenia, spoglądam jeszcze raz na parę.
-Ale jesteś pewna?- Zagryzam
wargę, a ta spogląda na mnie, z takim wyrazem twarzy, że automatycznie
kontynuuję swoją podróż. Jakoś w połowie schodów, wołam jeszcze.- Dobranoc.
-Dobranoc.- Odpowiadają, a ja
wchodzę do mojego pokoju, pełnego zdjęć różnego rodzaju. Padam na łóżko, po
czym spoglądam na zegarek, który wskazuje 23:52. W końcu nie zaszkodzi się
spytać jeszcze raz, prawda? Zbiegam więc na dół i staję przed rodzicami.
-A może jednak? Taki dzień jest
raz na 1000 lat.- Robię słodką minkę.
-No niech ci będzie, dziecko.-
Wymrukuje czarnowłosa.- Ale ruchy, jeśli chcecie zdążyć przed północą.-
Klaszcze w dłonie i naraz wszyscy biegną przebrać się z piżamy na coś
odpowiedniego. Spotykamy się w kuchni, gdzie ojciec wyciąga z lodówki szampana.
-Tylko nie ma dla ciebie.- Zwraca
się do mnie.- Będziesz musiała pić wodę albo sok.
-Tato, ja mam już 22 lata.-
Mruczę, a ten zastyga na moment bez ruchu. W końcu odwraca się do mamy.
-Przecież dopiero szłaś do
szkoły.- Wymrukuje.
-Czas szybko leci, prawda Terry?-
Czarnowłosa uśmiecha się delikatnie wyjmując trzy kieliszki. Podaje mi je, a
sama otwiera drzwi do ogrodu. W momencie, gdy siadamy na ławce, na niebie
wybuchają sztuczne ognie. Przyglądam się pokazowi. Chyba nigdy nie widziałam
nic piękniejszego. Spoglądam na rodziców, którzy siedzą wtuleni w siebie.
-Lee, to dla ciebie.- Ojciec
podaje mi małe pudełeczko, które od razu otwieram. Ze środka wyjmuje wisiorek w
kształcie trójkąta z poprzeczką pośrodku.
-Co to oznacza?- Pytam, zwracając
się do mamy, która jest znawczynią wszelkiego rodzaju symboli.
-Oznacza trójce.- Wypowiada te
dwa słowa, a ja całuje ich w policzki, chcąc wyrazić swą wdzięczność.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz